niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 2 "You make me glow"

- Wow! Mówiłam Ci, że ten hotel to nie byle co. - trajkotała Suz - IVY! Wenus, Mars, Jowisz,... gdzie teraz jesteś?!
- Yyy.. Saturn.- zaśmiałam się - Cały czas Cię słucham, nie martw się.
- Nie martwię. Fajnie, że przydzielili nam dwójkę.
- Mhmm..
- Słuchaj ten chłopak z muzeum..
- Ten od pamiątek, No?
- Nie, nie ten. Mówię o takim blondynie, którego spotkałam, jak sobie poszłaś. - mówiła Suz - A przy okazji, dzięki że sobie poszłaś. Nadal mi nie powiedziałaś, kogo tam..
- Nikogo! Mówiłam Ci z 30 razy. - dokładniej licząc 34 pomyślałam. - Co powiedział ten blondynek?
- Powiedział? Nic. Dał mi zaproszenie dla 2 osób do nowego clubu.
- Dał?! Chyba nie myślisz, że tam sama pójdziesz?! - powiedziałam, choć znając Suzanne poszłaby nawet, gdyby miała iść tam boso.
- Sama? Ależ skąd.. idziemy razem. - uśmiechnęła się pokazując rząd białych zębów.
- Nie wiem co chodzi Ci po głowie Suzanne, ale..
- Ciii.. - położyła m palec na ustach - Ty musisz się rozerwać, a ja szukam jakiegoś ciacha. Dlatego dobrze, że jesteśmy same.
Patrzyłam na nią osłupiona.
- Nikt nie zauważy, że nas nie ma. - kontynuowała - Pani Carder i tak będzie już dawno chrapać.   
- Z kim ja się przyjaźnię?! - powiedziałam żartobliwie.
- Z najlepszą dziewczyną na świecie - odparła śmiejąc się - Chodź, pomożesz mi doradzić w co się ubrać.

*8 godzin później*

- Po woli.. - Suz niosła w rękach swoje szpilki, by nie stukały na korytarzu.
- Po co? I tak nikt nie śpi. - powiedziałam słysząc krzyki chłopaków w pokoju dziewczyn.
- Właściwie.. - mówiła już normalnym tonem - Zamknij drzwi.
- No coś ty?! Zostawię je na otwarte na oścież z tabliczką "Zapraszam, Ivy i Suz tu nie ma!"
- Haha.. - zadrwiłam Suzanne.
Przekręciłam klucz, a po głowie znowu przeleciały mi obrazy tych oczu, kręconych włosów.. 
"Dość!" Skarciłam się w duchu. Minęło z 7 godzin, a ja nie mogę przestać myśleć o tym uśmiechu..
- Dawaj, Ivy! - zawołała Suz.
Schowałam klucz do torebki i poszłam do windy.

*w tym samym czasie*

- Akcja "Wyciągamy Harrego z domu" rozpoczęta. - powiedział Louis.
- Powinieneś wyjść do ludzi, chłopie. - dodał Niall - Nic tylko siedzisz przy komputerze i ... właściwie czego tak szukasz?
- Może powinieneś zapytać "kogo" Niall. - zaśmiał się Zayn - Harry, twoje oczy są czerwone, jak sos "Nando's Hot Peri Peri", którym zajadał się dziś Niall!
- Właściwie to dziś, wczoraj, przedwczoraj, ... - odezwał się Liam.
- Oni zrozumieli Liam. Był dobry, o co Wam chodzi? - powiedział oburzony Irlandczyk.
- Już dobrze... szukam... dziewczyny. - Harry pokazał im zdjęcie - Poznałem ją w muzeum..
- Ładna!
- To jej mama?
- Chyba tak..
- Śliczny uśmiech.
- Dobra, wychodzimy! - krzyknął z entuzjazmem Lou, wyłączając zasilanie laptopa.
-  Ejjj! - krzyknął Harry.
- Już, już, wychodzimy..

____________

Koniec rozdziału 2. I jak podoba się Wam? Jak myślicie co wydarzy się z kolejnym rozdziale? Właściwie to sama nad tym się zastanawiam! Postaram się go dodać, jak najszybciej.
Mój TT: @paulinalag1  
         
  

2 komentarze:

  1. Ten już lepszy :D Rozkręca się jak widzę, trochę jeszcze ciężko mi się w tym połapać, ale jest okej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się bardziej określać całe sytuacje. Kiedy pisze mój długopis wyprzedza kolejne myśli i to co wydaje mi się, że napisałam zostaje tylko w mojej głowie. Wiem.. to skomplikowane. Mimo tego, dzięki, za Twoje zdanie. ♥

      Usuń