- Gdzie.. gdzie ja jestem? - wychrypiałam - Wody.
- Doktorze! - usłyszałam znajomy głos - Obudziła się!
- Pani Cristal, musi teraz pani opuścić salę. - powiedziała pielęgniarka.
Doktor, pielęgniarka..
- Wody..
- Już kochanie, proszę. - ktoś przyłożył mi szklankę do ust.
Spragniona wypiłam wszystko.
- Kochanie, to ja, Mama, pamiętasz..
- Pani Cristal - powtórzyła pielęgniarka
- Tak, tak, już wychodzę. Wołaj słonko, gdybyś..
Cisza. Ciemność. Z trudem próbowałam podnieść powieki. O ramę drzwi ktoś się oparł. Niebieskie oczy ze smutkiem patrzyły na mnie, oplatając twarz blond włosami.
- Panie Horan, pan też..
Niall! Obraz się rozmył i zapadłam w sen.
Niall od godziny chodził koło drzwi Seleny. Kiedy tylko zadzwoniła do niego mama Sel, od razu pędził do szpitala. Powiadomił już Louisa, Liama i Zayna, tylko nie mógł dodzwonić się do Harrego. Może to dobrze? Cały czas miotał się z emocjami do dziewczyny, ale nie mógł zapomnieć co powiedział mu Zayn. "Ona przy nim błyszczy." Podszedł do płaczącej Caroline i usiadł obok.
- Ejj.. Caroline. Lekarze mówią, że jej stan jest stabilny.
- Co z tego?! - wychlipała - Moja córka została potrącona przez samochód, a oni mi mówią "stabilny". Co to właściwie ma znaczyć?!
- Że wszystko będzie dobrze.
- To chyba najgorsze co mogłeś mi powiedzieć Blondynku. - uśmiechnęła się przez łzy.
Niall uśmiechnął się, gdy usłyszał jak go nazwała. Pamiętał, że pierwszy raz otrzymał miano "Blondaska", kiedy odprowadzali Selenę do domu po koncercie. Kiedy Caroline otworzyła im drzwi, przywitała go uściskiem i powiedziała, że Sel zawsze miała oko co do chłopaków. Wspominał, jak zawstydzona dziewczyna tłumaczyła matce, że to Harry, a nie Niall jest jej miłością.
- O czym myślisz Blondynku? Wyglądasz na zakochanego... Gdzie jest Harry?
- Nie mam pojęcia, dzwoniłem do niego, ale nie odbiera. Musiał się mu rozładować telefon.
- To dziwne, Selena mówiła, że idzie do hotelu spotkać się z nim, ale potem już nie dzwoniła.
Zastanawiał się dlaczego Harry nie odwiózł Sel do domu. On by to zrobił. Dlaczego w taką pogodę musiała wracać do domu sama? Może się pokłócili? Nie. Oni zawsze byli tacy nierozłączni. Rozumieli się bez słów.
- W hotelu? - zapytał.
- Tak, jakiś "Rezon".
- "Reson". Pojadę tam i sprawdzę co się dzieje. Zostaniesz tu?
- A gdzie miałabym..
- Cześć - wyszeptał chłopak z bukietem w rękach.
- Louis, możesz zostać z Carol, ja jadę do hotelu szukać Hazzy.
- Ok. Zayn z Liamem są na dole i już Ci niosą kawę Caroline.
- Dziękuję.
- No to powiedz, jak z Seleną... - zaczął Lou, ale Niall już biegł do samochodu.
Po drodze widział, jak zabierali samochód roztrzaskany w rowie o drzewo. Kierowcy miał tylko potłuczoną rękę. Mówił, że w ogóle nie widział dziewczyny. Niall przyśpieszył. Nie wiedział, jak to powiedzieć Harremu. "Hej stary, Sel jest w szpitalu." "Co Ci odbiło, żeby puszczać ją samą do domu?!" "Miała wypadek." Zajechał pod hotel, rzucił kluczyki parkingowemu i wbiegł do recepcji.
- Witamy w hote... - zaczęła pani z ladą - Przepraszam, czy coś się stało?
- Tak.. to znaczy nie. Proszę o numer pokoju Stylesa.
- Nie mogę podawać poufnych...
- Jego dziewczyna miała wypadek, a ja muszę mu to powiedzieć. Czy mogłaby teraz pani podać mi ten durny numer?! - Niall zauważył, że krzycz, ściągając na siebie spojrzenia gości. - Przepraszam, ja..
- 169 - przerwała - Rozumiem pana, proszę iść do windy.
- Dziękuję i jeszcze raz przepraszam. - odpowiedział.
Ruszył w stronę windy. Nie to za długo. Skręcił w kierunku schodów i zaczął przeskakiwać co dwa schodki.
Znalazł się na korytarzu, przebiegł cały, a 169 znajdował się na końcu. Z impetem otworzył drzwi.
- Harry, co ty sobie myślisz?! - krzyknął, ale zaraz potem zamilkł.
Po pokoju walały się ubrania. Pełno potłuczonego szkła. Kołdra leżała w łazience, a plazmowy telewizor miał stłuczony ekran.
- Co tu się stało? - wyszeptał.
Sam Harry klęczał po środku pokoju z kawałkiem szkła w ręce. Krew spływała na jasny dywan. Podbiegł do przyjaciela. Może i ostatnio ich stosunki się zaostrzyły. Widział już, że Zayn mu powiedział i nie winił go za to. Na jego miejscu, postąpiłby tak samo. Ale nie było żadnych miejsc. Był on, Selena i Harry. Podniósł do z podłogi i posadził na łóżku. Sam ruszył do łazienki po ręcznik. Potknął się o kołdrę, ale złapał się zlewu. Wziął ręcznik i namoczył go zimną wodą. Opłukał też sobie twarz. Zakręcił kran. W pokoju panowała cisza. Wybiegł z łazienki, wystraszony, że Harry uciekł, ale ten siedział tak, jak zostawił go Niall. Przykucnął przy nim i otarł jego przepoconą twarz.
- Coś Ty sobie zrobił stary? - powiedział łapiąc kontakt wzrokowy z przyjacielem.
To co zobaczył był straszne. Co gorsza chodziło o to, że nie zobaczył nic. Zielone oczy nie miały w sobie nic. Niall wiedział, że oczy Harrego zawsze coś mówiły. Zawsze miały w sobie iskrę. Te były puste.
- Słyszysz mnie? - zapytał.
Cisza. To zaczynało się robić męczące. Z połamanej apteczki wyją wodę utlenioną i bandaż. Ujął jego rękę. Wyją tkwiący tam kawałek szkła. Wszystko zdezynfekował i zrobił opatrunek. Harry nie zareagował.
- Może i jesteś na mnie zły, ale wiesz co?! - krzyknął, by wszystko dotarło do jego głowy. - Selena, ona... ona Cię potrzebuje.
Harry spojrzał na Nialla.
- Pokłóciliśmy się. Pewnie jesteś zadowolony. - powiedział.
- Może i bym był, ale ona jest w szpitalu, Harry.
- Co?! - Harry gwałtownie podniósł się na równe nogi.
- Miała wypadek...
Harry zarzucił na plecy kurtkę i biegł w stronę wyjścia.
- No chodź. - krzyknął jeszcze.
Niall ruszył za nim przepraszając pokojówkę, za pokój i mówiąc, że później wyrówna koszty.
[ Po pierwsze chciałam przeprosić, że mnie nie było, ale miała pewne.. sprawy. Jak widzicie zaczyna się akcja. Nasza bohaterka jest w szpitalu. Co obstawiacie? Utratę czucia w nogach? Zanik pamięci? Poważną operację? Piszcie pod opowiadaniem. Po drugie niedługo dodam kolejny rozdział i powiem Wam, że nie będzie mniej ciekawy od tego. Jak myślicie czy Harry wybaczy Niallowi, a czy Niall powie chłopakom o tym co dzieje się z Hazzą? Niedługo założę ASK'a, więc będzie się mogli dowiedzieć więcej o tym kiedy będzie kolejny rozdział.
Na razie macie mojego TT: @paulinalag1.
Komentujcie.]
Harold'owa Imags
"Czy Ci dwoje są sobie przeznaczeni? Czy los ich połączył? Czytaj i sam/a sprawdź!"
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
piątek, 5 kwietnia 2013
Rozdział 2 "You suddenly want me"
Włożyłam słuchawki, puszczając moją listę i usłyszałam słowa
"Heartache doesn’t last forever"
"I’ve tried to ask myself, Should I see someone else?"
"Heartache flips my world around"
"Your lips, your kiss, your touch, your fingertips"
"Your fingertips so touchable"
Przełączyłam na utwór, który zagłuszył moje myśli. Nie obchodziło mnie już nawet, czy ktoś widzi w jakim jestem stanie i czy właśnie nie robi mi zdjęć. Planowałam pójść na autobus, ale teraz, gdy trzymała minusowa temperatura, a wiatr targał moimi włosami, wolałam iść dłużej nie myśląc o tym co się stało... Zaczął padać deszcz. "Świetnie lepiej być nie może" - pomyślałam. Coś miłego.. coś miłego.. Wróciłam myślami 5 dni wstecz, gdy zgłosiłam się na casting. Przeleciały mi obrazy wspomnień. Drzwi. Formularz. Czekanie na swoją kolej. Wywołanie. Publiczność. Stara śpiewka "Jak się nazywasz?" "Ile masz lat?" "Co nam zaśpiewasz?" "Miley Cyrus - Goodbye"
Później za kulisami. "Jak Ci poszło?" "Myślę, że dobrze." Pamiętam o kim wtedy myślałam. Harry. Łzy rozmazały mi drogę przed oczami. Szłam teraz przez ulicę pociągając nosem. <Piii> Yyy.. czy to klakson? <Piii> Odwróciłam głowę, nie zdążyłam krzyknąć. Ostatnie co pamiętam to blask reflektorów.
/Przed oczami przelatywały mi słowa./
/"Mocno przycisnęła jego dłoń do piersi."/
/"Ciepłą i wilgotną, miękką i giętką."/
/"Dłoń, która potrafiła dotknąć sedna jej duszy; dłoń na której.."/
/"Niall"/
Łapczywie złapałam powietrze i rozglądałam się po białym pokoju.
[No i jak? Różne wydarzenia wpłyną teraz na losy bohaterów. Za jakim połączeniem jesteście?
- Selena & Harry
- Selena & Niall
Czekam na wasze komentarze i dziękuję za wiadomości wysyłane na pocztę. Zdradzę Wam, że w kolejnym rozdziale ujawni się nasz Niall.]
środa, 3 kwietnia 2013
Rozdział 1 "You suddenly want me"
*tydzień wcześniej*
- Niall, to chore! - krzyknął - Harry ją kocha, jak nikogo! Nie możesz mu tego robić!
- Myślisz, że nie wiem, Zayn?! - krzyknął - Wiem i to mnie boli, ale..
- Ale co?! - Zayn nie wytrzymał.
Zastanawiał się dlaczego akurat Ona. Na świecie było mnóstwo pięknych, inteligentnych dziewczyn. Niall mógł wybrać każdą, ale on wybrał ukochaną przyjaciela. Zayn wiedział, że jest ładna, a jej oczy odwzorowywały zawsze to co czuła. Piękne, brązowe fale oplatały jej twarz. Ale to nie była Perrie przy, której świat stawał się lepszy. Perrie sprawiała, że rzuciłby dla niej wszystko. A tym bardziej nie zrobiłby tego swojemu przyjacielowi.
- Zdajesz sobie też sprawę z tego, że Ona go kocha i jest przy nim szczęśliwa. - powiedział już, gdzy trochę ochłonął.
Irlandczyk patrzył na niego, aż po twarzy zaczęły spływać mu łzy. Schował twarz w dłoniach.
- A ona przy nim błyszczy, Niall.
- Wiem..
- Nie wiesz, Niall. - pokręcił przecząco głową - Gdybyś wiedział..
- Gdybyś wiedział?! - wstał Niall - Uwież mi, że wiem. Codziennie zdaję sobie z tego sprawę, ale ja ją kocham! - rzucił się na łóżko - I nienawidzę siebie za to!
- Sorry, stary. Chyba cały czas patrzę na to z perspektywy Hazzy, jak się trzymasz?
- Nie trzymam się. A wiesz co mnie męczy? - spojrzał pytająco na przyjaciela - To, że może ze mną byłaby szczę..
- Nie kończ tego, Niall! - Zayn wstał i wychodząc zatrzasnął za sobą dzrzwi.
Niall skulił się i pozwolił by łzy spływały mu po rumianych polikach. Przypominał sobie co niedawno mówił w wywiadzie.
*aktualnie*
- Kocha mnie? Co ty mówisz?! Niall..
- Cię kocha. - powtórzył.
- A Ty? - spojrzałam w jego oczy.
To on był tym przy kim stawałam się lepszą. To on był moja miłością, powietrzem, życiem. Pragnęłam go, ale nie wiedziałam, że sprawy tak się potoczą. Uśmiechnął się słabo.
- Dobrze wiesz..
- Powiedz to. - splotłam nasze palce, trzymane wcześniej w uścisku.
- Selena, jesteś tą jedyną. Sprawiasz, że pragnę być lepszym człowiekiem. Jesteś moim powietrzem, pragnę Cię i nie mogę bez Ciebie żyć.
Patrzyłam na niego i zdawałam sobie sprawę z tego jakie mam szczęście. Powtórzył to co wyszeptałam mu w swojej głowie. Wierzyłam mu - i ufałam jak nikomu na świecie. Pewnego dnia będę miała dość odwagi, żeby powiedzieć to głośno. "Kocham Cię, Harry!". Wykrzyczę to z okna. Doprowadzenie się do porządku zajęło mi kilka minut.
- Czujesz coś do niego? - zapytał a w jego oczach błysła niepewność.
- Nie.. nie wiem, nigdy nie miałam okazji lepiej go poznać..
Słowa, które wypowiedziałam musiały boleć, ale nie umiałam go okłamać.
- Czyli myślisz, że mogłoby coś między wami być?
Czułam żal w jego słowach. Pierwszy raz pomyślałam, że kłamstwo jest lepsze od prawdy.
- Chyba powinienem odwieźć cię do domu.
- Nie trudź się. Wrócę sama. - powiedziałam łagodnie, chodź w środku buzowała we mnie złość i rozczarowanie. Podniosłam się z łóżka i zaczęłam wkładać buty. Wrzuciłam telefon do torby. Dlaczego nagle słowa Nialla, sprawiły, że między nimi coś zaczęło się psuć. Patrzył na mnie kątem oka, siedząc na brzegu łóżka.
- Sel... - zaczął.
- O nie kończ Harry! - nie wytrzymałam, w jego oczach odbił się szok tonu mojego głosu. Kocham go, a on myśli o tym co czuje Niall, miałam dość.
- A tak przy okazji, zgłosiłam się do tego głupiego XFactora. - mówiłam wkładając płaszcz - Teraz tego żałuję.
Włożyłam czapkę, zatrzasnęłam drzwi i pozwoliłam łzom spływać po policzkach. Zanim weszłam do windy, słyszałam jedynie odgłosy tłuczonego szkła.
- Niall, to chore! - krzyknął - Harry ją kocha, jak nikogo! Nie możesz mu tego robić!
- Myślisz, że nie wiem, Zayn?! - krzyknął - Wiem i to mnie boli, ale..
- Ale co?! - Zayn nie wytrzymał.
Zastanawiał się dlaczego akurat Ona. Na świecie było mnóstwo pięknych, inteligentnych dziewczyn. Niall mógł wybrać każdą, ale on wybrał ukochaną przyjaciela. Zayn wiedział, że jest ładna, a jej oczy odwzorowywały zawsze to co czuła. Piękne, brązowe fale oplatały jej twarz. Ale to nie była Perrie przy, której świat stawał się lepszy. Perrie sprawiała, że rzuciłby dla niej wszystko. A tym bardziej nie zrobiłby tego swojemu przyjacielowi.
- Zdajesz sobie też sprawę z tego, że Ona go kocha i jest przy nim szczęśliwa. - powiedział już, gdzy trochę ochłonął.
Irlandczyk patrzył na niego, aż po twarzy zaczęły spływać mu łzy. Schował twarz w dłoniach.
- A ona przy nim błyszczy, Niall.
- Wiem..
- Nie wiesz, Niall. - pokręcił przecząco głową - Gdybyś wiedział..
- Gdybyś wiedział?! - wstał Niall - Uwież mi, że wiem. Codziennie zdaję sobie z tego sprawę, ale ja ją kocham! - rzucił się na łóżko - I nienawidzę siebie za to!
- Sorry, stary. Chyba cały czas patrzę na to z perspektywy Hazzy, jak się trzymasz?
- Nie trzymam się. A wiesz co mnie męczy? - spojrzał pytająco na przyjaciela - To, że może ze mną byłaby szczę..
- Nie kończ tego, Niall! - Zayn wstał i wychodząc zatrzasnął za sobą dzrzwi.
Niall skulił się i pozwolił by łzy spływały mu po rumianych polikach. Przypominał sobie co niedawno mówił w wywiadzie.
"Są słodcy. Selena jest idealna dla Harrego."
*aktualnie*
- Kocha mnie? Co ty mówisz?! Niall..
- Cię kocha. - powtórzył.
- A Ty? - spojrzałam w jego oczy.
To on był tym przy kim stawałam się lepszą. To on był moja miłością, powietrzem, życiem. Pragnęłam go, ale nie wiedziałam, że sprawy tak się potoczą. Uśmiechnął się słabo.
- Dobrze wiesz..
- Powiedz to. - splotłam nasze palce, trzymane wcześniej w uścisku.
- Selena, jesteś tą jedyną. Sprawiasz, że pragnę być lepszym człowiekiem. Jesteś moim powietrzem, pragnę Cię i nie mogę bez Ciebie żyć.
Patrzyłam na niego i zdawałam sobie sprawę z tego jakie mam szczęście. Powtórzył to co wyszeptałam mu w swojej głowie. Wierzyłam mu - i ufałam jak nikomu na świecie. Pewnego dnia będę miała dość odwagi, żeby powiedzieć to głośno. "Kocham Cię, Harry!". Wykrzyczę to z okna. Doprowadzenie się do porządku zajęło mi kilka minut.
- Czujesz coś do niego? - zapytał a w jego oczach błysła niepewność.
- Nie.. nie wiem, nigdy nie miałam okazji lepiej go poznać..
Słowa, które wypowiedziałam musiały boleć, ale nie umiałam go okłamać.
- Czyli myślisz, że mogłoby coś między wami być?
Czułam żal w jego słowach. Pierwszy raz pomyślałam, że kłamstwo jest lepsze od prawdy.
- Chyba powinienem odwieźć cię do domu.
- Nie trudź się. Wrócę sama. - powiedziałam łagodnie, chodź w środku buzowała we mnie złość i rozczarowanie. Podniosłam się z łóżka i zaczęłam wkładać buty. Wrzuciłam telefon do torby. Dlaczego nagle słowa Nialla, sprawiły, że między nimi coś zaczęło się psuć. Patrzył na mnie kątem oka, siedząc na brzegu łóżka.
- Sel... - zaczął.
- O nie kończ Harry! - nie wytrzymałam, w jego oczach odbił się szok tonu mojego głosu. Kocham go, a on myśli o tym co czuje Niall, miałam dość.
- A tak przy okazji, zgłosiłam się do tego głupiego XFactora. - mówiłam wkładając płaszcz - Teraz tego żałuję.
Włożyłam czapkę, zatrzasnęłam drzwi i pozwoliłam łzom spływać po policzkach. Zanim weszłam do windy, słyszałam jedynie odgłosy tłuczonego szkła.
[ I jak podoba się? Ten imag uważam za dużo lepszy od Ivrry. Zapraszam już jutro na kolejną dawkę. Powiem Wam tylko tyle że będzie się działo. Proszę Was o komentarze! ]
wtorek, 2 kwietnia 2013
Prolog "You suddenly want me"
- Niall zwierzał się Zaynowi. - powiedział.
- Tak? I co takiego powiedział? - oparłam się wygodniej o ramę łóżka.
Harry przyleciał do mnie 3 dni temu, a teraz leżeliśmy w jednym z łóżek hotelowego pokoju.
- Że.. - ucichł, jakby to co miał powiedzieć strasznie go bolało.
- Harry - położyłam dłoń na jego dłoni, a on zamknął je w uścisku. - Co powiedział?
- Że Cię kocha. - wyrzucił to z siebie.
- Tak? I co takiego powiedział? - oparłam się wygodniej o ramę łóżka.
Harry przyleciał do mnie 3 dni temu, a teraz leżeliśmy w jednym z łóżek hotelowego pokoju.
- Że.. - ucichł, jakby to co miał powiedzieć strasznie go bolało.
- Harry - położyłam dłoń na jego dłoni, a on zamknął je w uścisku. - Co powiedział?
- Że Cię kocha. - wyrzucił to z siebie.
czwartek, 21 marca 2013
Rozdział 4 "You make me glow"
Tańczyłyśmy z Suz, aż zaczęły boleć mnie nogi. Skinęłam jej ruchem głowy gdzie idę. Ruszyłam w stronę foteli porozstawianych po sali. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę jakiś drzwi.
- Puszczaj mnie! - krzyczałam, ale muzyka zagłuszała moje słowa.
Szarpnął mnie mocniej. Szarpałam, ale nie mogłam się wyrwać z mocnego uścisku. O niee! Zaraz mnie zabije! Pewnie jest pijany, albo.. albo gorzej. Jeszcze tyle rzeczy.. Uderzyłam o coś w głowę.
- Auu! - czułam, jak coś kapie mi na bluzkę. Nie mogłam na wet sprawdzić, bo "on" wciąż trzymał moje ręce. Przyjrzałam się dokładniej plamie na koszuli. - Krew, świetnie.. - mruknęłam pod nosem.
- Cicho! - odezwał się gruby głos przy moim uchu.
Przywarł swoim ciałem do mojego, a od upadku powstrzymała mnie jedynie ściana. Zdążyłam się jedynie lepiej rozejrzeć po ciemnej klitce, gdy z hukiem otworzyły się drzwi. Przymrużyłam oczy. Stał tam. Wszystko działo się później w mgnieniu oka. "Larry" powalił faceta, a za nim wbiegli ochroniarze, którzy wywalili go z clubu. Nie mogła.. zaczęłam płakać.
- Ciii.. Jestem przy tobie. - powtarzał - Nie bój się, nie zostawię Cię.
Przywarłam do niego. Byłam bezpieczna. Przy nim, byłam bezpieczna.
Suzanne podeszła do drzwi, gdy usłyszała zamęt.
"Znalazł Cię, Ivy." - pomyślała i wycofała się z pomieszczenia.
- Już dobrze. - położył mnie sobie na kolanach.
- Nie zostawiaj mnie. - wyszeptałam.
Spojrzał mi głęboko w oczy. Harry. Harry Styles. Nasze wargi zbliżyły się do siebie. Dlatego jego twarz wydawała mi się znajoma. Moje usta, już prawie stykały się z nimi. Odepchnęłam go.
- Jesteś Harry Styles. - powiedziałam wstając.
- Jesteś Harry Styles. - powiedziałam wstając.
- Tak, ale to nie ma znaczenia. - zaczął.
- Okłamałeś mnie, wtedy..
- Myślałem, że się domyślisz..
Spróbował złapać mnie za rękę. Wykręciłam się.
- Ivy, zakochałem się od kiedy Ci zobaczyłem.. Wtedy, gdy zdziwiona popatrzyłaś na mnie po raz pierwszy. Gdy wróciłem, Ciebie już nie było. Znalazłem tylko to.. - wyciągnął zdjęcie z kieszeni.
- Skąd to masz? - zapytałam wyjmując je z jego ręki.
- Zostało przy wystawie.
- Ahh.. musiało wypaść kiedy wyciągałam telefon.
- Nie jesteś zła? - Spróbował pochwycić mój wzrok.
- Oczywiście, że nie. - uśmiechnęłam się do niego.
- Myślałem..
- Harry, przez ostanie godziny nie myślę o nikim innym. Chyba Cię kocham.
- Chyba? - zapytał rozbawiony.
- Na pewno.
Wziąłą mnie na ręce.
- Harry! Upuścisz mnie! - krzyknęłam ze śmiechem.
- Nigdy. Nigdy Cię nie upuszczę, a na pewno nie zostawię.
____♥____
I jak? Działo się w tym rozdziale. Przyznam się, że zawsze pierw zapisuję treść w moim notatniku i przenoszę ją na laptopa. Ten jest pisany od razu, bo chciałam żebyście się nie zanudzili. ;D Harry i Ivy pojawią się jeszcze w jednym rozdziale. Potem przywitacie Selenę. :*
Ten ostatni gif jest taki realistyczny, co do postaci.
Ten ostatni gif jest taki realistyczny, co do postaci.
poniedziałek, 18 marca 2013
Rozdział 3 "You make me glow"
{proszę o przeczytanie notki do Was, pod opowiadaniem♥}
- Może będzie tam ten chłopak, którego spotkałaś. - zagadała Suz, po raz 35!
- Mówiłam Ci - przeliterowałam dokładnie - N-i-k-o-g-o nie poznałam.
- Tak? A ja widziałam co innego.
Spojrzałam na nią zdziwiona. Nie dawała jakiego kolwiek znaku, że nas widziała.
- Nie rób takiej miny.. Co prawda widziałam tylko jego pośladki, seksowne pośladki, bo może nie zwróciłaś uwagi. - naburmuszyła się Suz - Nie ufasz mi? A może znalazłaś sobie lepszą przyjaciółkę? Lepszą?! - prychnęła - Jest ktoś lepszy niż ja..
- Powiem Ci.. Tylko przestań tyle gadać - zaśmiałam się, biorą wdech na opowiedzenie wszystkiego.
Zaczęłam od początku, od momentu, gdy zostawiłam Suz samą.
- Tak po prostu podszedł.. - podniecała się Suzanne.
- No, tak. Zagadał mnie co do wystawy.
- Jakiej?
- A czy to ma jakie kolwiek znaczenie? - zaciekawiłam się.
- No wiesz, może mogłabym coś wywnioskować..
- Rodzina homo sapiens.
- Ooo.. To świetnie! - powiedziała z entuzjazmem.
- Co w tym świetnego? Ja nie widzę żadnego ukrytego sensu.
- Rodzinny, opiekuńczy..
Wymieniała w nieskończoność. Szłyśmy, według adresu do clubu. Piękne bezchmurne niebo, ukazało miliardy gwiazd.
- Ty to masz szczęście. - dała mi kuksańca.
- Co? Szczęście?
- Nawet kiedy nie szukasz chłopaka, on sam do Ciebie leci. A ja? Gdzie tu sprawiedliwość?
Potem zaczęłyśmy rozmawiać o planowanych na dziś wieczór wybrykach, aż znalazłyśmy się w clubie. Woń spoconych ciał to pierwsze co dotarło do mnie po wejściu na salę. Ludzie tańczyli, inni śpiewali, tłoczyli się przy barach i niektórzy wchodzili przez bramki do pokoju VIP.
*parking*
- Zaparkuj tutaj Lou. - powiedział Zayn.
- Wejdziemy tylnym wejściem, mamy zarezerwowane miejsca.
Wyszli z samochodu i ruszyli w stronę wejścia na salę.
*sala clubu*
- Masz! - krzyknęła Suz, podając mi drinka.
Wypiłyśmy je i ruszyłyśmy na parkiet.
*sala VIP*
- Wiecie co lubię w tej sali? - mówił biorąc z tacy butelkę piwa Niall.
- Hmm.. - zapytał Liam biorąc to co on.
- Dziewczyny! Widać stąd wszystkie! - krzyknął Niall.
Skierowali się w kierunku miejsc przey wielkim oknie na całą salę pełną ludzi. Zayn i Liam ruszyli w stronę sali z grami.
- Jakby co wiecie gdzie nas szukać! - zawołał odchodząc Liam.
Harry patrzył prze szybę i ujrzał. Ją. Tańczącą w tłumie.
Ruszył w stronę przejścia.
- Harry! Gdzie ty tak lecisz?! - krzyknął za nim Louis.
______♥______
Hej kochani! Co sądzicie? Trochę nudnawe? W 4 rozdziale Ivy spotka się z Hazzą w dość nieoczekiwanej sytuacji. Czekajcie, a zobaczycie.
WAŻNE!
Mam już rozpoczęte kolejne opowiadanie. Czy wolelibyście bym pierw skończyła to, czy mogę przeplatać raz rozdział z jednego opowiadania, raz z innego?
Subskrybuj:
Posty (Atom)