czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 4 "You make me glow"

Tańczyłyśmy z Suz, aż zaczęły boleć mnie nogi. Skinęłam jej ruchem głowy gdzie idę. Ruszyłam w stronę foteli porozstawianych po sali. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę jakiś drzwi. 
- Puszczaj mnie! - krzyczałam, ale muzyka zagłuszała moje słowa.
Szarpnął mnie mocniej. Szarpałam, ale nie mogłam się wyrwać z mocnego uścisku. O niee! Zaraz mnie zabije! Pewnie jest pijany, albo.. albo gorzej. Jeszcze tyle rzeczy.. Uderzyłam o coś w głowę.
- Auu! - czułam, jak coś kapie mi na bluzkę. Nie mogłam na wet sprawdzić, bo "on" wciąż trzymał moje ręce. Przyjrzałam się dokładniej plamie na koszuli. - Krew, świetnie.. - mruknęłam pod nosem.
- Cicho! - odezwał się gruby głos przy moim uchu.
Przywarł swoim ciałem do mojego, a od upadku powstrzymała mnie jedynie ściana. Zdążyłam się jedynie lepiej rozejrzeć po ciemnej klitce, gdy z hukiem otworzyły się drzwi. Przymrużyłam oczy. Stał tam. Wszystko działo się później w mgnieniu oka. "Larry" powalił faceta, a za nim wbiegli ochroniarze, którzy wywalili go z clubu. Nie mogła.. zaczęłam płakać.
- Ciii.. Jestem przy tobie. - powtarzał - Nie bój się, nie zostawię Cię.
Przywarłam do niego. Byłam bezpieczna. Przy nim, byłam bezpieczna.
Suzanne podeszła do drzwi, gdy usłyszała zamęt. 
"Znalazł Cię, Ivy." - pomyślała i wycofała się z pomieszczenia.
- Już dobrze. - położył mnie sobie na kolanach.
- Nie zostawiaj mnie. - wyszeptałam.
Spojrzał mi głęboko w oczy. Harry. Harry Styles. Nasze wargi zbliżyły się do siebie. Dlatego jego twarz wydawała mi się znajoma. Moje usta, już prawie stykały się z nimi. Odepchnęłam go.
- Jesteś Harry Styles. - powiedziałam wstając.
- Tak, ale to nie ma znaczenia. - zaczął.
- Okłamałeś mnie, wtedy..
- Myślałem, że się domyślisz..
Spróbował złapać mnie za rękę. Wykręciłam się.
- Ivy, zakochałem się od kiedy Ci zobaczyłem.. Wtedy, gdy zdziwiona popatrzyłaś na mnie po raz pierwszy.  Gdy wróciłem, Ciebie już nie było. Znalazłem tylko to.. - wyciągnął zdjęcie z kieszeni.
- Skąd to masz? - zapytałam wyjmując je z jego ręki.
- Zostało przy wystawie.
- Ahh.. musiało wypaść kiedy wyciągałam telefon.
- Nie jesteś zła? - Spróbował pochwycić mój wzrok.
- Oczywiście, że nie. - uśmiechnęłam się do niego.
- Myślałem..
- Harry, przez ostanie godziny nie myślę o nikim innym. Chyba Cię kocham.
- Chyba? - zapytał rozbawiony.
- Na pewno.  
Wziąłą mnie na ręce. 
- Harry! Upuścisz mnie! - krzyknęłam ze śmiechem.
- Nigdy. Nigdy Cię nie upuszczę, a na pewno nie zostawię.


________
I jak? Działo się w tym rozdziale. Przyznam się, że zawsze pierw zapisuję treść w moim notatniku i przenoszę ją na laptopa. Ten jest pisany od razu, bo chciałam żebyście się nie zanudzili. ;D Harry i Ivy pojawią się jeszcze w jednym rozdziale. Potem przywitacie Selenę. :*

Ten ostatni gif jest taki realistyczny, co do postaci.  




poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 3 "You make me glow"

 {proszę o przeczytanie notki do Was, pod opowiadaniem}

- Może będzie tam ten chłopak, którego spotkałaś. - zagadała Suz, po raz 35!
- Mówiłam Ci - przeliterowałam dokładnie - N-i-k-o-g-o  nie poznałam.

- Tak? A ja widziałam co innego.
Spojrzałam na nią zdziwiona. Nie dawała jakiego kolwiek znaku, że nas widziała.
- Nie rób takiej miny.. Co prawda widziałam tylko jego pośladki, seksowne pośladki, bo może nie zwróciłaś uwagi. - naburmuszyła się Suz - Nie ufasz mi? A może znalazłaś sobie lepszą przyjaciółkę? Lepszą?! - prychnęła - Jest ktoś lepszy niż ja..
- Powiem Ci.. Tylko przestań tyle gadać - zaśmiałam się, biorą wdech na opowiedzenie wszystkiego. 
Zaczęłam od początku, od momentu, gdy zostawiłam Suz samą.
- Tak po prostu podszedł.. - podniecała się Suzanne.
- No, tak. Zagadał mnie co do wystawy.
- Jakiej?
- A czy to ma jakie kolwiek znaczenie? - zaciekawiłam się.
- No wiesz, może mogłabym coś wywnioskować..
- Rodzina homo sapiens.
- Ooo.. To świetnie!  - powiedziała z entuzjazmem.
- Co w tym świetnego? Ja nie widzę żadnego ukrytego sensu.
- Rodzinny, opiekuńczy..
Wymieniała w nieskończoność. Szłyśmy, według adresu do clubu. Piękne bezchmurne niebo, ukazało miliardy gwiazd.
- Ty to masz szczęście. - dała mi kuksańca.
- Co? Szczęście?
- Nawet kiedy nie szukasz chłopaka, on sam do Ciebie leci. A ja? Gdzie tu sprawiedliwość?
Potem zaczęłyśmy rozmawiać o planowanych na dziś wieczór wybrykach, znalazłyśmy się w clubie. Woń spoconych ciał to pierwsze co dotarło do mnie po wejściu na salę. Ludzie tańczyli, inni śpiewali, tłoczyli się przy barach i niektórzy  wchodzili przez bramki do pokoju VIP.

*parking*

- Zaparkuj tutaj Lou. - powiedział Zayn.
- Wejdziemy tylnym wejściem, mamy zarezerwowane miejsca.
Wyszli z samochodu i ruszyli w stronę wejścia na salę.

*sala clubu*

- Masz! - krzyknęła Suz, podając mi drinka.
 Wypiłyśmy je i ruszyłyśmy na parkiet.

*sala VIP*

- Wiecie co lubię w tej sali? - mówił biorąc z tacy butelkę piwa Niall.
- Hmm.. - zapytał Liam biorąc to co on.
- Dziewczyny! Widać stąd wszystkie! - krzyknął Niall.
Skierowali się w kierunku miejsc przey wielkim oknie na całą salę pełną ludzi. Zayn i Liam ruszyli w stronę sali z grami.
- Jakby co wiecie gdzie nas szukać! - zawołał odchodząc Liam.
Harry patrzył prze szybę i ujrzał. Ją. Tańczącą w tłumie.
 Ruszył w stronę przejścia.
- Harry! Gdzie ty tak lecisz?! - krzyknął za nim Louis.


____________
Hej kochani! Co sądzicie? Trochę nudnawe? W 4 rozdziale Ivy spotka się z Hazzą w dość nieoczekiwanej sytuacji. Czekajcie, a zobaczycie.
 WAŻNE!
Mam już rozpoczęte kolejne opowiadanie. Czy wolelibyście bym pierw skończyła to, czy mogę przeplatać raz rozdział z jednego opowiadania, raz z innego?